PISA BARCZEWO-ORLĘTA RESZEL 2:1
Pierwsza jadenastka:Robert Kwiatkowski,Rafał Durjasz, Paweł Matauszek, Andrzej Adamiak,Marcin Suszyński(46" Klimko),Marek Przeździecki,Del,Piotr Wiśniewski, Rafał Pawłowski,Kamil Fiedorowicz,Kamil Jankiewicz.
WIDZÓW: ok.10 osób
Pogoda tego dnia od razu dała nam popalić, że nawet nie chciało się wychodzić na boisko. Stan murawy był tak słaby, że nawet nasz "dołek" miejscami wyglądał lepiej niż to klepowisko. Krótko mówiąc dziura na dziurze. Pierwsza połowa trafiła się nam pod wiatr a wiał on nawet silnie, że czasami piłka wracała do tego, co ja kopnął:). W tej połowie nie zrobiliśmy za wiele sytuacji choć i z nich mogłoby coś wyniknąć jednak się nie udało. Pierwszą bramkę nasza drużyna straciła w 21 minucie po rzucie wolnym z około 30 metrów. Zawodnik z Pisy uderzył w lewy róg bramki piłka była spokojnie do obronienia jednak nasz bramkarz Robert Kwiatkowski pośliznął się co uniemożliwiło obronę. Następną bramkę straciliśmy po rzucie rożnym. Dośrodkowaną piłkę żaden z naszych zawodników nie kwapił się wybić aż trafiła ona pod nogi napastnika Pisy, który w dziwaczny sposób umieścił ją w siatce. Po przerwie nasz cel był jeden odrobić szybko stratę i strzelić coś dodatkowo. Paweł Matauszek ze stopera przeszedł do ataku a za niego na pozycje forstopera cofną się Kamil Fiedorowicz. Od razu nasza drużyna przystąpiła do ataku jednak rezultat tego nie był zadowalający. Pomimo wielu sytuacji pech był silniejszy. Zawodził praktycznie każdy, kto miał dogodną sytuacje zarówno Jankiewicz dotychczasowy król strzelców drużyny jak i Kamil Fiedorowicz nie wspominając już o Rafale Pawłowskim. Pomimo wielu wolnych piłka minimalnie mijała się z bramką lub bramkarz popisywał się ładną paradą. Honor drużyny uratował w 53 minucie Del strzelając bramkę pod poprzeczkę z niewielkiej odległości. Atak w drugiej połowie był tak silny, że nawet nasi obrońcy włączali się do akcji ofensywnych. Piłkarze Pisy zaś nie oddali ani jednego strzału na naszą bramkę przy której byli zaledwie dwa razy. Pod koniec meczu nerwy już zupełnie puściły jeden z piłkarzy Pisy zaatakował Kamila Fiedorowicza i uderzył go pięścią w twarz, zaraz po tym doszło do przepychanek. Sędzia, który nie widział całej sytuacji ukarał obydwu zawodników czerwoną kartką a nie tylko prowokatora. Zaledwie kilka minut później jeden zawodników po wywrotce wraz z Piotrkiem Wiśniewskim przytrzymywał go za nagi aby nie mógł się od niego oddalić. Piotrek próbując na siłę wyrwać się został ukarany przez sędziego czerwoną kartką i ponownie nie wiadomo, z jakiego powodu skoro to nie z jego winy zaistniała cała ta sytuacja. Mecz ogólnie był kiepski w naszym wykonaniu, ale na pewno byliśmy o wiele lepszą drużyną i postaramy się udowodnić to w rundzie wiosennej gdzie zagramy na własnym boisku w normalnych warunkach. Obiecujemy, że nie będzie źle.
|