HURAGAN MORAG-ORLĘTA RESZEL 0:5
Pierwsza jadenastka:Robert Kwiatkowski, Paweł Matauszek, Andrzej Adamiak,Marcin Suszyński(78'Uglarenko), Czarek Bruderek(75'Klimko), Marek Przeździecki, Del,Piotr Wiśniewski, Rafał Pawłowski(80'Gregorczyk),Kamil Fiedorowicz,Kamil Jankiewicz.
WIDZÓW: ok.10 osób
Mecz tym razem zaplanowano o godzinie 12.00 co oznaczało, że każdy z nas musiał wstać tego dnia troszkę wcześniej i już o godzinie 8.30 wyruszyliśmy do Morąga. Po rozpoczęciu meczu mogliśmy tylko przez chwile cieszyć się ładną pogodą i w miarę normalnie wyglądającym boiskiem. Po 10 minutach zaczął padać stopniowo coraz mocniejszy deszcz a całe boisko to jedne wielki błoto, na którym ledwie dało się grać. Stan boiska dał nam niezłego kopa i przez nie nie wykorzystaliśmy w pierwszej połowie kilku dogodnych sytuacji. Drużyna Huraganu próbowała w pierwszej połowie ustrzelić coś, ale Paweł Matauszek pełniący pod nieobecność Królika role stopera nie dopuszczał do wielu sytuacji strzeleckich przeciwnikowi. Nasza drużyn jak zwykle z mocna prawą stroną pomocy gdzie Rafał Pawłowski doskonale sprawuje się i stwarza wiele dogodnych sytuacji i tym razem uzyskała bramkę pośrednio dzięki niemu. Zbita głową piłka trafiła do Rafała on dorzucił pod nogi Dela ten musnął piłkę, która zatrzymała się 0.5 metra od linii w błocie. Tam już czekał na nią Jankiewicz i tak obieliśmy prowadzenie 1:0. Druga połowa w całości praktycznie już należała do naszej drużyny, która od samego początku siadła na Huraganie. Coraz gorsza pogoda spowodowała, iż każdy z nas był cięższy co najmniej o 3 kilogramy. Na sobie mieliśmy grube warstwy błota do tego woda wylewała się nawet z uszu a palce były przemarznięte tak, że Andrzej Adamiak nawet nie mógł pokazać ile minut zostało do końca ha ha. Stan boiska można było łatwo wykożystywać do sztuczek technicznych. Przykładem może być zagranie do Jankiwicza od Przeździeckiego. Jankiewicz dostał mocną piłkę po ziemi zamiast ją przyjmować przepuścił sobie między nogami następnie ta piłka przeszła między nogami przeciwnika, który zanim się zorientował o całej sytuacji już miał na plecach Jankiewicza pędzącego w stronę bramki. Następna bramka wpadła około 10 minut po gwizdku sędziego. Z za połowy Paweł Matauszek dorzucił na 16 metr Jankielowi ten zgrał sobie piłkę okiwał dwóch zawodników w polu karnym i spokojnie z dużego palca skierował piłkę do siatki. Następną bramkę po asyście Pawłowskiego zdobył Fiedorowicz. Rafał popisał się ładnym dryblingiem po okiwaniu 3 zawodników wycofał piłkę na 6 metr gdzie Kamil Fiedorowicz czyhał i umieścił ją w lewym rogu bramki. Kolejnego gola zdobył sam asystent poprzedniej bramki pan Rafał. Wraz z Jankiewiczem wymienili około 4 podań następnie Jankiewicz wypuścił piłkę lekko do przodu a Pawłowski pięknym strzałem od lewego słupka zdobył 4 gola. Mecz dzięki 4 bramce trochę się rozluźnił i nawet czasem nasz niezawodny stoper Paweł włączał się do akcji. Obecny wynik nie wydawał się już groźny, więc trener postanowił wstawić zawodników rezerwowych, którzy naprawdę wnieśli, co nieco ożywienia do gry. Mariusz Uglarenko próbował kilka krotnie zaskoczyć bramkarza strzałem z daleka jednak jakoś mu to nie wychodziło aż do czasu gdy pomógł mu Del:). Po strzale Mariusza piłka trafiła w klatkę piersiową Dela ten nie myśląc o niczym odwrócił się i piłkę lecącą 2 na godzinę pokonał bramkarza, którego było ledwo widać z za błota haha. Tym samym ustaliliśmy wynik na 5:0. Cali brudni i zmęczeni zeszliśmy do szatni gdzie po 5 minutach zabrakło nawet ciepłej wody, za co dziękujemy Huraganowi. Pozdrawiamy również sędziego spotkania, którego pomimo ciężkich warunków humor nie opuszczał i potrafił rozbawić nawet samego siebie:). Po całym meczu stan boiska był tak mizerny, że prawdopodobnie gdyby taka sytuacja była w Reszlu drużyna juniorów musiałaby zostać i walcować całą płytę na szczęście tak nie było.
|